Plaskowyz Nazca a wraz z nim jego pre-Inkaskie ryciny prazyl sie w grudniowym sloncu oczekujac naszej wizyty. 40 metrowy pajak, 120m kondor, malpa i inne rysunki widoczne jedynie z lotu to najprawdopodobniej odzwierciedlenie gwiazdozbiorow, choc niektorzy szalency twierdza ze to ladowisko kosmitow. Po zaplaceniu 20 soles podatku lotniskowego (i 50 USD za lot) wciskam sie pomiedzy 2 japonczykow i pilota na poklad. Hop siup i juz samolocik sie telepie jak furmanka po wiejskiej drodze, a moje wnetrznosci wraz z nim. Zoladek szybko wskoczyl mi do gardla i pozostal tam przez kolejne 35 minut.
Od godziny 21 idzie nam sie zmierzyc dluga droga do miasta Cuzco, skad juz niedaleko do Machu Picchu. Na szczescie nie jest to popularny "chicken bus" z kurami, kozami itp, ale sa inne atrakcje i zapachy w srodku. Autobus przez 14 godzin lawiruje w serpentynach gorskich. Zaczyna sie choroba wysokosciowa i bole glowy. Ulga o 7 rano. Przystanek na sniadanie. Gdzies wysoko posrod porannej mgly babinka peruwianska wystawila 2 wielkie kotly (w piekle chyba takich nie maja!). Posrod dymu serwowane sa ogromne kolby kukurydzy, wielkie kawaly miecha, bialy ser (jakby lekko podsuszony). A zamiast psow czy kotow swawolnie lataja sobie przydrozne swinie. Folklor ze hej!
Docieramy na ponad 3,300 m n.p.m. do Cuzco. Taxi z dworca za 3 soles. Wysiadamy pod hotelem, a taksiarz krzyczy ze 3 soles... ale od osoby! Spryciarz. Coz trzeba bylo sie dokladnie pytac. Choroba wysokosciowa coraz mocniej wkrada nam sie pod czaszki. Po poludniem kupujemy w agencji turystycznej u Rudiego 3 dniowa wycieczke po Swietej Dolinie Inkow. Jedyne 180 USD na glowe. (Pozniej okaze sie ze to samo mozna kupic za 135 USD, ale Rudy jakos na swoje zlote zeby musial zarobic!).
Kolorowy targ w Pisaq, lunch w Urubamba, ruiny miasta Inkow w Ollantaytambo a to wszystko okraszone lokalna przewodniczka co myslala ze mowi plynnie po angielsku, bo jakims sposobem wiecej rozumialem z jej hiszpanskich opowiesci!
Dzien numer dwa to pobudka przed bladym switem o 3:45 i marsz w kierunku pociagu do Aquas Calientes. Stamtad jest juz tylko 30 min autobusem do Machu Picchu.
cdn.........
0 comments:
Post a Comment